Tomasz Brusiło: Pracujemy, by Miedź była klubem stabilnym

24, mar, 2026

Podziel się treścią:

Od 15 lat jest związany z Miedzią Legnica, przeżywał z tym klubem lepsze i gorsze momenty. Kierował pracą biura prasowego, odpowiadał za marketing i PR, uczestniczył w ważnych wydarzeniach i był blisko decyzji, które przez te wszystkie lata budowały markę klubu na niwie krajowej. Od 2021 roku Tomasz Brusiło jest prezesem Miedzianki, ale angażuje się również w rozwój całej dolnośląskiej piłki. Rozmawiamy o jego spojrzeniu na piłkę nożną, zawodowych planach ale i prywatnych zainteresowaniach. Jest ciekawie…

Czy 16 sierpnia 2021 roku był najpiękniejszym w Twojej zawodowej karierze, czy jednak w maju 2022 roku odczuwałeś jeszcze większą satysfakcję i radość?

Tomasz Brusiło: – Zdecydowanie najpiękniejszy dzień w zawodowej karierze był wówczas, kiedy świętowaliśmy awans do Ekstraklasy w 2022 roku z zespołem prowadzonym przez trenera Wojtka Łobodzińskiego. Był to mój premierowy sezon w roli prezesa Miedzi Legnica, choć wcześniej pracowałem w Zarządzie, ale powierzono mi wówczas trochę inne zadania. Czułem wówczas ogromną satysfakcję, cała Legnica świętowała. Te momenty zostaną w mojej pamięci na zawsze. Bardzo miło wspominam też historyczny, pierwszy mecz Miedzi w Ekstraklasie w 2018 roku, wygrany 1:0 z Pogonią Szczecin po pięknym golu Forsella.

Kiedy przejmowałeś stery w klubie, byłeś już wieloletnim pracownikiem Miedzi Legnica, rzecznikiem prasowym, szefem marketingu i PR, członkiem zarządu, mogłoby się wydawać, że wiedziałeś, na co się piszesz. Czułeś się w stu procentach pewny, że jesteś gotowy do kierowania Miedzianką?

Stuprocentowej pewności chyba nie ma się w takich sytuacjach, nigdy do końca nie wiesz, czy jesteś gotowy, tym bardziej że ta rola wiąże się z większymi obowiązkami i jeszcze większą odpowiedzialnością. Miałem natomiast przekonanie, że warto spróbować. Wcześniej pracowałem w Miedzi Legnica w różnych rolach, przy klubie byłem od 2011 roku, co pozwoliło mi poznać go od podszewki, w różnych aspektach funkcjonowania. Te doświadczenia na pewno pozwoliły mi szybko wejść w rolę prezesa, bo wielu rzeczy nie musiałem się już uczyć. Doskonale wiedziałem, co jak działało, kto czym się zajmował i jakie obszary w moim odczuciu wymagały zmian. Kiedy nowy pracownik przychodzi do jakiejś firmy, to największa efektywność jego pracy pojawia się po jakimś czasie, gdy już pozna specyfikę nowego miejsca. Ja nie musiałem się wdrażać, w 2021 roku nie bałem się nowego wyzwania, bo miałem poczucie, że wiem bardzo dużo o funkcjonowaniu Miedzi.

Miałeś pewnie wyobrażenia co do pracy prezesa, bo na przestrzeni tych lat w Miedzi, obserwowałeś swoich poprzedników. Rzeczywistość okazała się zgoła inna, niż Twoje obserwacje?

Chyba mocno się nie różniły moje wyobrażenia od rzeczywistości. Od lat byłem blisko Zarządu, obserwowałem, dużo się nauczyłem. Widziałem, jak ta praca wyglądała na co dzień. Od 2018 roku funkcjonowałem jako członek Zarządu, brałem więc udział we wszystkich istotnych spotkaniach z właścicielem czy Radą Nadzorczą. Cały czas miałem też bardzo dobry kontakt z właścicielem klubu, panem Andrzejem Dadełło, więc praktycznie nic mnie nie zaskoczyło w tej roli.

Zdradzisz w jakich okolicznościach Andrzej Dadełło zaproponował Ci stery w Miedzi? Spodziewałeś się takiej oferty?

Nie spodziewałem się. Od 2018 roku, w charakterze członka Zarządu, miałem okazję regularnie uczestniczyć w kluczowych rozmowach, być częściowo zaangażowanym w zarządzanie klubem. Wówczas nie zakładałem, że to wszystko się tak potoczy. Pamiętam, że pan Andrzej Dadełło do mnie zadzwonił i zaprosił na spotkanie. Wyjaśnił wówczas, że ma taki model w swoich biznesach, że kluczowe stanowiska powierza osobom, które już z nim współpracują od dłuższego czasu, co do których ma zaufanie, które wychował w ramach pracy w danej w organizacji. Było to dla mnie bardzo miłe, a co do samej propozycji, nie wahałem się ani chwili! Zdawałem sobie sprawę, że to wielka odpowiedzialność, ale też wspaniała możliwość nauki i dalszego rozwoju.

Jako wieloletni pracownik klubu, miałeś też z tyłu głowy poczucie stabilizacji?

Stabilizacja to bardzo ważne słowo. Nasz klub to trochę taka rodzina, wiele osób jest związanych z Miedzią od lat, przeżyło tu zarówno lepsze, jak i te trudniejsze momenty. Ja tych wszystkich ludzi przez lata poznałem i zdawałem sobie sprawę, że siłą klubu są właśnie oni. Owszem, prezes to wszystko firmuje swoim nazwiskiem, spina wiele obszarów i dba, by wszystko działało w odpowiednim tempie. Jeszcze raz podkreślę, klub budują ludzie zaangażowani na co dzień w jego funkcjonowanie, pracujący trochę w cieniu zawodników i trenerów. Przez te wszystkie lata pracownicy Miedzi Legnica radzili sobie z wieloma wyzwaniami, więc ja miałem od początku prezesury ten komfort, że doskonale wiedziałem: tę grupę stać na wiele, a każdy potrafi wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Część administracyjna Miedzi Legnica to stosunkowo nieduży zespół, co też powoduje, że pewne procesy łatwo wdrożyć, nimi zarządzać i szybko reagować.

Jesteś też wieloletnim kibicem Miedzianki, to że nosisz ten klub w sercu, przeszkadza czy pomaga, by podejmować racjonalne decyzje?

Jeśli chodzi o podejmowanie decyzji związanych z obszarem finansów czy biznesu, to myślę, że działamy na chłodno. Ale bycie kibicem to nieodłączny element tej pracy, funkcjonowanie klubu sprawia, że to co dzieje się na boisku, w jakimś stopniu odzwierciedla naszą codzienną pracę, nie da się od tego uciec. Choć ja nie lubię oceniania działań klubu wyłącznie przez pryzmat wyniku na boisku, bo to niesprawiedliwe uproszczenie. Praca w profesjonalnym klubie jest specyficzna, zajmuje czas 24/7 i nie kończy się o 16:00, kiedy zamykają się drzwi do biura. Kiedy wychodzisz z klubu, nie da się od tego odciąć. Zawsze coś może się wydarzyć, telefony dzwonią o różnych porach, czasem działamy późnym wieczorem, jak choćby w ostatnim dniu okienka transferowego. Gdyby ktoś nie identyfikował się z klubem, trudno by mu było na dłuższą metę zaakceptować taki styl pracy i życia. Mnie to tempo odpowiada, przywykłem, może nawet przez lata trochę się od tego uzależniłem.

Czy kibicowi, który kieruje klubem, trudno utrzymać ciśnienie, kiedy z trybun ogląda mecz swojej drużyny, ciężko wytrzymać, by nie wybuchnąć? Znamy się kilka lat, obaj byliśmy rzecznikami klubów „zza przysłowiowej między” i przyznam szczerze, że z Tomkiem Brusiło współpracowało mi się wzorowo, a przy każdym spotkaniu witał mnie jego szczery uśmiech i wyciągnięta dłoń.

Świat jest mały, zawsze starałem się układać sobie pozytywne relacje z ludźmi z tego środowiska. Na boisku rywalizujemy, ale w sprawach ważnych dla rozwoju piłki nożnej często trzymamy wspólny front. A emocje? To właśnie za nie kochamy futbol.

Czyli relacje kibicowskie nie mają wpływu na współpracę klubów?

Wiadomo, że jak rozgrywamy spotkania derbowe, to mają one i dla nas dodatkowy smaczek. Ale jeśli chodzi o największe kluby na Dolnym Śląsku to znamy się, współpracujemy, nie mamy problemów, by do siebie zadzwonić i wymienić poglądy na pewne tematy. I chyba właśnie tak to powinno wyglądać.

A jak z perspektywy trybun oglądasz mecz, to nie przeżywasz tego, co dzieje się na murawie?

Jasne, że przeżywam. W ciągu tygodnia w klubie wszyscy mamy wpływ na to, by zagwarantować drużynie odpowiednie warunki do pracy i wspólnie jak najlepiej zorganizować dzień meczowy, jeśli to my akurat jesteśmy gospodarzem. Ale wiem też, że jak sędzia rozpoczyna spotkanie, to już nic ode mnie nie zależy… Przyznam się do czegoś (śmiech), mam nawyk „chodzących nóg” i jak w pole karne Miedzi dośrodkowywana jest piłka, to czasami moja noga sama chce tę piłkę wybić. Czasem robię to nieświadomie, to jest związane z emocjami.

Złoszczą Cię proste błędy piłkarzy?

Odpowiem dyplomatycznie, choć oczywiście je również przeżywam. Piłkarze są tylko ludźmi, im także przydarzają się błędy, jak nam wszystkim. Błędy są elementem futbolu, trzeba się z tym pogodzić. Zazwyczaj wygrywa ten, kto popełni ich mniej.

W 2022 roku świętowałeś z Miedzą awans do ekstraklasy. Druga przygoda w najwyższej klasie rozgrywkowej zakończyła się niestety spadkiem już po roku. Dlaczego wówczas tak się stało, po tych kilku latach, opierając się wyłącznie o statystyki, można pokusić się o stwierdzenie, że dość mocno odstawaliście?

Popełniliśmy wówczas wiele błędów. Wracając myślami do tego sezonu, naturalnie przyznam, że mogliśmy podjąć inne decyzje. Nie uciekam też od refleksji, że i mnie wówczas zabrakło doświadczenia. Oczywiście, sport rządzi się swoimi prawami, to moje inne spojrzenie dziś na pewne sprawy też wcale nie gwarantuje, że wówczas byśmy się utrzymali. Historię należy pamiętać, wyciągać wnioski, bo jeśli w przyszłości wrócimy do ekstraklasy, to ważne, byśmy byli gotowi na wymagania tej ligi. Trochę parafrazując powiedzenie: jeśli po porażce nic nie zmienisz, to nie możesz oczekiwać pozytywnego efektu w przyszłości.

W kolejnych dwóch sezonach nie udało się do ekstraklasy wrócić, choć w ostatnim byliście tego bliscy. O co obecnie gra Miedź Legnica?

Przede wszystkim to już zupełnie inna liga, niż kilka lat temu. Przez ostatnie 2-3 lata Liga dokonała dużego skoku naprzód w wielu obszarach. Dziś Betclic 1 Liga jest dużo bardziej wyrównana, obecnie 11-12 klubów jest ciągle w grze o promocję. Zespoły prezentują zbliżony poziom, za przykład niech posłuży nasz mecz derbowy z Chrobrym Głogów – gdybyśmy go wygrali, to Miedź wskoczyłaby na 2. miejsce w tabeli. Po porażce czekała nas 9. pozycja. To ma również swoje plusy, porażka nie sprawia, że tracisz kontakt z czołówką, różnice punktowe są małe, ciągle jesteś w grze i szybko możesz to odrobić. Trudno wyrokować obecnie, jak potoczy się ten sezon, przyznam, że coraz więcej klubów jest stabilnych i dobrze zorganizowanych.

O jakim zorganizowaniu mówimy?

Posiadają odpowiednie zaplecze organizacyjne, finansowe, personalne oraz infrastrukturalne i nie będą miały większych problemów ze spełnieniem wymogów licencyjnych. Myślę, że to tendencja już na kolejne lata, stawka klubów z aspiracjami do gry w ekstraklasie będzie rosła.

A gdzie miejsce Miedzi Legnica?

Podobnie jak konkurencja chcemy się bić o awans. Przy obecnej sytuacji w ligowej tabeli, decydować będą detale. Nam czkawką odbija się początek sezonu, cztery porażki w czterech pierwszych meczach. Gdybyśmy zliczyli oczka od kolejnego meczu, a więc tego, do którego trener Janusz Niedźwiedź przygotowywał zespół z całym tygodniowym mikrocyklem, to bylibyśmy w TOP 3.

Reasumując, Miedź jest gotowa do walki o awans.

Słyszałem opinie, że Miedzianka jest za dobra na 1. ligę, ale za słaba na ekstraklasę… Jako człowiek związany z klubem od wielu lat, patrzę na to trochę inaczej. Mnie cieszy, że przez ten czas zbudowaliśmy stabilny klub. Nawet w sezonach po spadku z ekstraklasy byliśmy konkurencyjni, uniknęliśmy problemów z utrzymaniem płynności finansowej. Oczywiście były lepsze i gorsze momenty, po relegacjach nie było przyjemnie, ale wychodziliśmy z tych kłopotów i to oceniam pozytywnie. Nasz klub jest stabilną organizacją i wiem, że tak odbierają nas nasi kontrahenci, a także piłkarze, z którymi rozmawiamy w kontekście ewentualnych transferów. Nasza marka kojarzy się dziś z poczuciem: wiesz na co możesz liczyć i Miedź wywiąże się ze swoich zobowiązań. Przed erą Andrzeja Dadełło nie zawsze tak było i musiało upłynąć trochę czasu, byśmy zbudowali zaufanie partnerów zewnętrznych i podmiotów, z którymi współpracujemy. Dzięki wsparciu prywatnego właściciela dziś Miedź jest godnym zaufania partnerem i stabilnym pracodawcą.

Stabilizacja to nie jest stagnacja.

Miedź krok po kroku się rozwija, w swoim tempie. To co sobie cenię w mojej pracy i z czego jestem bardzo dumny, to że rozbudowujemy i mocno inwestujemy w wiele obszarów. Ale robimy to z głową, nie ponad stan. Pierwszy zespół ma dobre warunki do pracy, ale nadal inwestujemy w zaplecze technologiczne, sprzęty motoryczne, chcemy rozwijać odnowę biologiczną czy zaplecze medyczne. Obudowujemy też naszą akademię nowoczesnymi sprzętami, rozszerzamy sztaby trenerskie, szukamy przewag konkurencyjnych w narzędziach oraz sposobie pracy z młodzieżą. Wykonujemy pracę, której może na pierwszy rzut oka kibice nie widzą, ale ona jest bardzo potrzebna i będzie procentować w kolejnych latach. Uważam, że dziś szkolimy młodzież lepiej i skuteczniej niż kilka lat temu i spodziewamy się, że w najbliższym czasie wychowankowie dużo regularniej będą trafiali do pierwszej drużyny. W Centralnych Ligach Juniorów U17 czy U19 dziś rywalizujemy jak równy z równym z krajową czołówką, a to przekłada się również na jakość tych młodych zawodników, których Janusz Niedźwiedź regularnie zaprasza na treningi pierwszej drużyny. Sam zresztą przyznaje, że często jest pozytywnie zaskoczony ich umiejętnościami.

Jak układa Ci się współpraca z trenerem Januszem Niedźwiedziem? Rozmawiałem z jego byłymi zawodnikami i z ich relacji wiem, że to bardzo wymagający szkoleniowiec.

Dla mnie to olbrzymi atut. Legnica jest między Wrocławiem a Lubinem, to uznane marki, z którymi w przeszłości przegrywaliśmy walkę o najzdolniejszych zawodników młodego pokolenia. Nie będziemy też w stanie konkurować z nimi o doświadczonych zawodników, którzy mają swoje finansowe wymagania. Czym możemy starać się to nadrobić? Gdzie szukać przewagi? Tylko i wyłącznie ciężką pracą. Podejście do pracy Janusza Niedźwiedzia bardzo mi się podoba, trener spędza w klubie mnóstwo czasu, wymaga dużo od sztabu i zawodników. Być może to, co dla jednych może być wadą, dla nas będzie zaletą. Uważam, że obecnie w piłce nożnej nie ma drogi na skróty, jak chcesz być lepszy niż inni, to musisz więcej od innych pracować. Jeśli ktoś ma inne odczucia, to nie będzie dla niego miejsca w Miedzi. W jaki sposób zawodnicy staną się szybsi, skuteczniejsi czy silniejsi? Tylko pracując więcej i ciężej od swoich konkurentów.

Regularnie rozmawiamy ze sobą na temat piłki i raczej się zgadzamy w naszych opiniach. Nie da się nie zauważyć, że mocniej postawiliście na szkolenie młodzieży, doczekaliście się też bazy treningowej z prawdziwego zdarzenia. To Wasza wspólna z właścicielem wizja, która zakłada budowę solidnego zaplecza w postaci odpowiednich warunków do pracy oraz wychowanków, którzy stanowili będą o sile pierwszej drużyny w przyszłości?

Nie będziemy Widzewem Łódź, który w ostatnim oknie transferowym wydał bodajże 11 milionów euro na zawodników z zewnątrz. Nawet gdybyśmy awansowali, nie będzie nas stać na takie funkcjonowanie. Musimy znaleźć inny sposób, by skutecznie rywalizować. Chcemy stawiać na lepsze szkolenie zawodników w akademii i z czasem wprowadzanie ich do pierwszego zespołu. Wiktor Bogacz jest przykładem, że możemy wyszkolić zawodnika, przygotować, ograć w lidze i wytransferować za dobre pieniądze. Dzięki takim działaniom w perspektywie kilku lat nie tylko będziemy mieć dopływ młodzieżowców do pierwszej drużyny, ale także zarabiać realne pieniądze na transferach, co pomoże w dywersyfikacji źródeł przychodu. To jest droga na przyszłość dla Miedzi Legnica.

Andrzej Dadełło, jako biznesmen, oczekuje od Was twardych danych, które przybliżą procentowo udział wychowanków w procesie budowy kadry pierwszej drużyny na najbliższe lata?

Mamy rozpisaną strategię funkcjonowania klubu na kolejne 5 lat, którą oczywiście będziemy na bieżąco korygować, bo regularnie się do niej odnosimy i analizujemy poszczególne etapy jej wykonywania. Nie będę o tym szczegółowo mówił, bo to nasze wewnętrzne dokumenty i ustalenia z właścicielem. Mamy szczęście, bo pan Andrzej Dadełło bardzo dużo czasu poświęca klubowi. Jako człowiek, który osiągnął sukces w biznesie i ma bogate doświadczenie w zarządzaniu, nakreśla kierunki i cele, które realizujemy.

Czy macie w planach kolejne inwestycje w bazę?

Cały czas planujemy rozwój w tym obszarze. Nie chcemy stać w miejscu, chcemy inwestować, nie tylko w infrastrukturę, ale również w technologie, które usprawnią i uskutecznią codzienną pracę zawodników i trenerów. Wracając do bazy, o którą pytasz, to jesienią zakończyliśmy duży projekt budowy i modernizacji Votum Arena przy ul. Świerkowej. Powstały 2 boiska pełnowymiarowe: sztuczne i naturalne (z nowoczesnym systemem nawodnienia), a także boisko sztuczne pod całoroczną halą o konstrukcji łukowej oraz tereny treningowe i rozgrzewkowe. Dodatkowo zaplecze szatniowo-sanitarne oraz infrastruktura towarzysząca. W tej chwili jesteśmy na etapie projektowania budynku, który ma stanowić ważne zaplecze dla naszej akademii – będzie tam m.in. przestrzeń do treningu motorycznego, gabinet odnowy biologicznej, czy centrum fizjoterapii. Po ostatnich inwestycjach zaczyna nam brakować miejsca i powstanie tego budynku, to kolejny, niezbędny krok w rozwoju. Myślimy też o dodatkowej przestrzeni dedykowanej do nauki techniki fundamentalnej. Równolegle do prac projektowych szukamy źródeł zewnętrznego finansowania. I to na pewno nie jest nasze ostatnie słowo w temacie inwestycji.

Wasze drużyny młodzieżowe z powodzeniem już rywalizują w najwyższych ligach, to oznacza, że Ci chłopcy są już o krok od pierwszej drużyny?

Współpraca Akademii z pierwszą drużyną jest bardzo dobra. Najzdolniejsi juniorzy regularnie trafiają na treningi 1-ligowej Miedzi, gdzie mają możliwość skonfrontować swoje umiejętności na tle seniorów. W drugą stronę Akademia dostaje feedback nad czym ma pracować i co poprawić u danego zawodnika, by mógł zostać w pierwszym zespole na stałe. Chciałbym, żeby Miedź nie musiała szukać zawodników młodzieżowych w innych klubach, tylko brała ich bezpośrednio z Akademii. Obecnie miejsce w wyjściowej jedenastce u trenera Niedźwiedzia wywalczył sobie 19-letni Oliwier Szymoniak, który ostatnie 5 lat szkolił się w naszej Akademii. Regularnie w kadrze meczowej pojawia się także Igor Maliszewski. Jestem przekonany, że w kolejnych sezonach do tego grona dołączą kolejni zawodnicy z Akademii Miedzi.

Odejdźmy na chwilę od piłki, bo prezes Miedzi Legnica ma swoje pasje i zainteresowania, lubi dobrze się zmęczyć na wymagających szlakach. Jakie ciekawe miejsca odwiedziłeś na własnych nogach?

Od zawsze lubiłem kontakt z naturą i górskie trekkingi. Kilkanaście lat temu w ręce wpadła mi książka Jona Krakauera „Wszystko za Everest” i od tego czasu bardzo chciałem tę górę zobaczyć na żywo. To wszystko co autor opisał, mocno zadziałało na moją wyobraźnię, więc zacząłem interesować się turystyką wysokogórską. Dwukrotnie odwiedziłem Himalaje i miałem okazję przejść szlakami, o których wcześniej czytałem, by dotrzeć pod Mount Everest i podziwiać wschód słońca nad jego szczytem z wysokości ponad 5600 m n.p.m – to jest widok, którego się nie zapomina! W moim widokowym TOP3 są też ogromne doliny Gór Niebiańskich czyli Tien-szan w Kirgistanie i góry lodowe wypływające z fiordu Kangia na Grenlandii.

Brzmi ekstremalnie…

Każdy w miarę aktywny człowiek powinien sobie poradzić. Jeśli ktoś jest w stanie przez kilka dni z rzędu chodzić np. po beskidzkich szlakach po 20 km i więcej dziennie, to z dużą dozą prawdopodobieństwa poradzi sobie wszędzie. Nie jest to żadne nadludzkie wyzwanie, choć wiadomo, że w górach wysokich dochodzi jeszcze aspekt rozrzedzonego powietrza i możliwych objawów choroby wysokościowej. Tu każdy organizm reaguje inaczej. Natomiast nie polecam tych wyjazdów osobom, które podczas urlopu lubią wygodę – tam jej nie doświadczą. Za to jest fajna odskocznia od codzienności i problemów. Urlop daleko od cywilizacji, piękne góry, plecak, dwa tygodnie oddechu i resetu… Zdałem sobie sprawę, że w górach najlepiej wypoczywam, ładuję baterie i czyszczę głowę od trosk. Tam nabieram świeżości. Mam wsparcie, bo moja żona podziela moją pasję, też kocha podróże i góry.

W sieci krążą też zdjęcia, na których się wspinasz.

Zaczęło się kilka lat temu od sekcji wspinaczkowej, później był kurs skałkowy. Teraz to głównie sztuczne ścianki, częściej w formie boulderingu, bo choć bardzo lubię skały, to z braku czasu rzadko mam okazję wspinać się w plenerze. Przynajmniej raz w tygodniu staram się jednak zrobić trening na sztucznej ścianie, nawet od czasu do czasu zdarza mi się brać udział w zawodach dla amatorów. Wyniki? Na olimpiadę, niestety, już nie pojadę (śmiech). To mój sposób nie tylko na poprawę sprawności, ale świetnie przy tym odpoczywam. Największą zaletą wspinania jest to, że problemy zostają na dole, a telefon w szafce w szatni. To 2 godziny w tygodniu tylko dla mnie.

Jednak kiedy już wyjeżdżasz w góry, nie wierzę, że nie zabierasz telefonu. Specyfika pracy w piłce wymaga jednak ciągłego kontaktu.

Zdarza się tak, że telefon w kieszeni dzwoni, nie uciekniesz od tego. Czasem wspólnie z żoną wybieramy na urlop takie miejsca, w których nie ma zasięgu (śmiech) ani zbyt wielu ludzi. Chociaż coraz trudniej takie znaleźć. Teraz już nawet na drodze pod Everest jest Wi-Fi. Niestety, technologia dotarła wszędzie…

Po tylu latach rodzina musiała to zaakceptować, czy w Waszym domu rozmawia się o Miedzi i piłce nożnej?

Bliscy oczywiście kibicują! Choć staram się nie przenosić problemów związanych z pracą do domu, ale nie jest to łatwe. Jak Miedź przegra mecz, to wieczorem o sporcie nie rozmawiamy. Przeżywam to, więc nie chcą mi dokładać trosk.

Tym bardziej, że nieco szerzej angażujesz się w piłkę nożną, bo działasz i w Polskim Związku Piłki Nożnej i Dolnośląskim Związku Piłki Nożnej. Możesz nieco przybliżyć, czym w ostatnich latach się zajmowałeś i czym zajmujesz się obecnie dla obu związków?

Reprezentuję Miedź w Zarządzie stowarzyszenia Pierwsza Liga Piłkarska. Pracuję też w Zarządzie Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej, gdzie prezes Łukasz Czajkowski zbudował świetną drużynę – to zaszczyt być jej częścią! O ile sam DZPN zajmuje się głównie piłką amatorską, to ja mam przyjemność zajmować się Komisją Piłki Profesjonalnej, w której skład wchodzą przedstawiciele klubów szczebla centralnego z terenu Dolnego Śląska. Analizujemy potrzeby klubów, opiniujemy zmiany regulaminowe i szukamy rozwiązań, które mogłyby ułatwić klubom codzienne funkcjonowanie. Mamy tę możliwość, by później przedstawić to na szczeblu centralnym, już w PZPN. Stąd też moja obecność w Komisji Piłki Profesjonalnej przy PZPN, gdzie trochę łączę środowisko dolnośląskiego futbolu z ogólnopolskim.

Przy okazji budujesz markę klubu, w którym pracujesz.

Bardzo mi zależy, żeby Miedź Legnica stawała się bardziej rozpoznawalna, a jej głos był lepiej słyszalny w różnych środowiskach. Jesteśmy aktywni, rozwijamy się i chcemy zabierać głos w tematach, które nas dotyczą.

Jakie masz największe marzenie związane z piłką nożną i czy wyobrażasz sobie pracę, która nie byłaby związana z futbolem?

Moim największym marzeniem związanym z piłką jest powtórzenie sukcesu Miedzi z roku 1992 i ponowna gra naszego klubu w europejskich pucharach. Marzyć nikt nam nie zabroni, a na co dzień poprzeczkę trzeba wieszać wysoko i dużo od siebie wymagać. Praca w futbolu jest szalenie angażująca, może nawet uzależniająca i bardzo wymagająca na każdej płaszczyźnie, a to ma też swoją cenę. Zapamiętałem taki wywiad, który kiedyś przeczytałem, z Bogusławem Leśnodorskim, który po odejściu z Legii zapytany co będzie teraz robił, powiedział, że przez kilka miesięcy zamierza odpoczywać, bo to obciążenie, z którym się mierzył jako prezes klubu, zrozumie tylko ktoś, kto też zarządzał klubem… Nie chcę porównywać Miedzi do Legii, bo to dwa różne światy, ale zachowując proporcje, doskonale to rozumiem. W tej pracy kochasz piłkę, a jednocześnie czasem jej nienawidzisz. This is football.

Rozmawiał i spisał Zygmunt Kogut/DZPN

Nawiguj po stronie

Wiadomości:

Kolejny turniej z serii DZPN Kids Tour – już za nami!

Kolejny turniej z serii DZPN Kids Tour – już za nami!

Trwał dwa dni i zgromadził setki młodych adeptów futbolu. Pod koniec kwietnia na wrocławskich Polach Marsowych spotkali się zawodnicy dolnośląskich klubów i akademii, by wziąć udział w drugim turnieju z cyklu DZPN Kids Tour.

JAXAN Dolnośląski Puchar Polski wchodzi w decydującą fazę!

JAXAN Dolnośląski Puchar Polski wchodzi w decydującą fazę!

Znamy czterech półfinalistów JAXAN Dolnośląskiego Pucharu Polski. Wśród czterech zwycięzców okręgowych Pucharów mamy przedstawicieli trzech poziomów ligowych: z Betclic III Ligi do rywalizacji staną piłkarze Górnika Polkowice i Ślęzy Wrocław. Koleje Dolnośląskie IV Ligę reprezentuje Lechia Dzierżoniów, a przedstawicieli klas okręgowych: Cement Raciborowice.

Trwa DZPN KIDS TOUR – zapisz się już dziś!

Trwa DZPN KIDS TOUR – zapisz się już dziś!

Ruszyły turnieje serii DZPN Kids Tour! Organizowane przez Dolnośląski Związek Piłki Nożnej turnieje są bezpłatne dla drużyn zrzeszonych w rozgrywkach DZPN. Już trwają zapisy na kolejny turniej, który rozegrany zostanie we Wrocławiu w dniach 25-26 kwietnia.

Finał dolnośląskiego Pucharu Polski w mieście ceramiki!

Finał dolnośląskiego Pucharu Polski w mieście ceramiki!

Puchar tysiąca drużyn – zwykło się mówić o rozgrywkach w ramach Pucharu Polski. I to prawda, bo każdy zespół, nawet z najmniejszej miejscowości, może stanąć do rywalizacji z tuzami futbolu. Zwycięzcy rozgrywek wojewódzkich w kolejnym sezonie losowani są z zespołami znanymi z ekranów telewizyjnych: Ekstraklasy czy I Ligi. Dolnośląski finał, który rozstrzygnie o zwycięstwie w tegorocznych zmaganiach klubów z naszego województwa, odbędzie się w czerwcu w Bolesławcu!

Podziel się treścią:

Więcej wiadomości:

Kolejny turniej z serii DZPN Kids Tour – już za nami!

Kolejny turniej z serii DZPN Kids Tour – już za nami!

Trwał dwa dni i zgromadził setki młodych adeptów futbolu. Pod koniec kwietnia na wrocławskich Polach Marsowych spotkali się zawodnicy dolnośląskich klubów i akademii, by wziąć udział w drugim turnieju z cyklu DZPN Kids Tour.

JAXAN Dolnośląski Puchar Polski wchodzi w decydującą fazę!

JAXAN Dolnośląski Puchar Polski wchodzi w decydującą fazę!

Znamy czterech półfinalistów JAXAN Dolnośląskiego Pucharu Polski. Wśród czterech zwycięzców okręgowych Pucharów mamy przedstawicieli trzech poziomów ligowych: z Betclic III Ligi do rywalizacji staną piłkarze Górnika Polkowice i Ślęzy Wrocław. Koleje Dolnośląskie IV Ligę reprezentuje Lechia Dzierżoniów, a przedstawicieli klas okręgowych: Cement Raciborowice.

Trwa DZPN KIDS TOUR – zapisz się już dziś!

Trwa DZPN KIDS TOUR – zapisz się już dziś!

Ruszyły turnieje serii DZPN Kids Tour! Organizowane przez Dolnośląski Związek Piłki Nożnej turnieje są bezpłatne dla drużyn zrzeszonych w rozgrywkach DZPN. Już trwają zapisy na kolejny turniej, który rozegrany zostanie we Wrocławiu w dniach 25-26 kwietnia.

Partnerzy Główni DZPN